30/05/26
- W kiblu trzeba było mnie jeszcze sądzić! - gorączkował się Robert Bąkiewicz w trakcie ogłaszania ustnego uzasadnienia wyroku.
 
- Pani nie ma dowodów! - chwilę wcześniej krzyczała z publiczności córka Roberta Bąkiewicza.
Bąkiewicz widać nauczył swoje dziecko jak robić polityczne przedstawienie. „Krzycz głośno, że prześladują i w 3 godziny masz 2 miliony wyświetleń!” - wszak w ten sposób instruował członków założonej przez siebie grupy pn. „Ruch Obrony Granic” jak robić dymy, które będą „się klikać”
 
Sędzia spokojnie upominała oboje, ale Bąkiewiczowie byli głusi na prośby. I najpierw Blanka, a potem Robert zostali usunięci z sali rozpraw. Latorośl przy pomocy policji.
 
Narodowiec został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności. Będzie musiał pracować nieodpłatnie przez 30 godz. miesięcznie na cele społeczne. Zasądzono również 5.000 zł zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej Angeliki Domańskiej. Ale Bąkiewicz pewnie nie zapłaci, podobnie jak nawiązki dla innej pokrzywdzonej – Babci Kasi. Bo wg jego deklaracji nic nie ma, mieszka kątem u teściów, a 5 dzieci wykarmia z najniższej krajowej. A Volkswagen za 300 tys., którym jeździ, należy do stowarzyszenia.
 
Bąkiewicz został skazany za samosąd – razem z paramilitarnie ubranym byczkiem zepchnął ze schodów kościoła Angelikę Domańską. W imię „obrony praw boskich”.
 
„Powoływanie się na religię przy jednoczesnym stosowaniu przemocy budzi historycznie i społecznie najgorsze możliwe skojarzenia. Przemoc ubrana w szaty religijnej żarliwości to nic innego jak fanatyzm, który na przestrzeni dziejów zawsze prowadził do nieszczęść i deptania godności ludzkiej” – argumentowała w mowie końcowej mec. Alicja Gronet, pełnomocniczka oskarżycielki prywatnej.
 
Bąkiewicz argumentował, że atak na ważącą 40 kg kobietę to była… „obrona konieczna”. Sędzia Marta Pilśnik w ustnym uzasadnieniu wyroku jasno stwierdziła: „Absolutnie nie ma podstaw, żeby w okolicznościach tej sprawy mówić, że oskarżony działał w ramach obrony koniecznej.”
 
Bąkiewicz jednak stawia się w roli ofiary. I taki kit wciska swoim wyznawcom. Grupa starszych osób z transparentami „Robert Bąkiewicz – obrońca kościołów” spija słowa z jego ust. A ten gromi, że to ustawka, wyrok był już wcześniej napisany.
 
Jednocześnie nazywa kobiety ze Strajku Kobiet „motłochem”, „hołotą”. I nazywa innych przestępcami.
 
Jeśli Bąkiewicz jest ofiarą to jedynie ośmiu lat rządów PiS. Wtedy był pupilkiem władzy i przyzwyczaił się do tego, że kolejne czyny uchodziły mu na sucho. Ale Ziobro zwiał z Polski i skończył się parasol ochronny nad Robertem.
 
I nagle zdziwienie, że bezkarność się skończyła.

10 miesięcy ograniczenia wolności dla Bąkiewicza

znajdź nas na: