To kolejne nasze skuteczne działanie.
Początkowo policja uznała, że to "zwykły" wandalizm. Nasza organizacja ustaliła, że mamy do czynienia ze zniszczeniem zabytku i złożyła w tym zakresie odpowiednie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
To pozwoliło postawić Bąkiewicza przed sądem.
Robert Bąkiewicz czuł się na tyle bezkarny, że sam udokumentował złamanie przez siebie prawa. Nagrał i opublikował filmik jak to maże sprayem po fasadzie zabytkowego budynku Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Najwyraźniej przyzwyczaił się do bezkarności, jaką gwarantował mu Ziobro i biedaczek zapomniał, że Zbyszek zwiał do Orbana. A potem dalej, do USA.
Bąkiewicz dzisiaj zgrywa męczennika ściganego za... "obronę symboliki narodowej"! Tak właśnie przedstawia wandalizm w wypowiedzi dla pisowskiej TV Republika. Jak możliwa jest taka wolta logiczna?
Otóż Bąkiewicz twierdzi, że namazał znak Polski Walczącej. Cóż, litery "PU", jakie nasprayował można co najwyżej rozszyfrować jako "Prezydent Ułaskawi". Znak oporu wobec niemieckiego okupanta wygląda inaczej.
Więc narracja o rzekomym działaniu w celu upamiętnienia znaczącej karty historii Polski nie broni się. A nawet gdyby przyjąć, że Bąkiewicz rzeczywiście namalował znak historyczny to nadal nie upoważnia go to do niszczenia zabytku. Prawo mówi jasno, że nie ma znaczenia co ktoś namalował, ważne że zniszczył.
Zresztą niby z jakiego powodu miałby to dzisiaj robić? Naoglądał się za dużo filmów wojennych i wydało mu się, że to 1944? Dobrze, że nie zaczął rzucać butelkami z benzyną w przejeżdżające niemieckie samochody... A, nie, przecież sam jeździ Volkswagenem.
Bąkiewicz dodatkowo publicznie pochwalał akt przestępstwa i namawiał innych, by robili to samo. I przecież wiadomo, że prawdziwą pobudką, jaką się kierował były owe "|ajeczki w socjalach", jakie uwielbia zbierać. W tym celu jest skłonny do każdej prowokacji, byleby się klikało. Jak to leciało: "krzyczysz, a on cię nagrywa. I filmik ma 3 miliony wyświetleń w 2 godziny, gwarantuję ci to!" - jak instruował potencjalnego uczestnika "Ruchu Obrony Granic", który zbiera emerytów chodzących w ślad za swoim guru.
Patriotyzm to nie niszczenie zabytków i prowokowanie burd żeby je sprzedać na Facebooku. Patriotyzm to realne działania na rzecz swojej ojczyzny. Natomiast celem Bąkiewicza jest start w wyborach. I żeby tym razem dostał jakieś poparcie musi robić burdy. Uczy się od Brauna, Mateckiego i podobnych im politycznych zadymiarzy.