30 marca funkcjonariusze ABW zatrzymali w Poznaniu Jarosława K. Prokuratura podejrzewa go o szpiegostwo na rzecz Rosji.
Jarosław K. to członek tzw. "Polskiej narodowej straży kamrackiej" - paramilitarnej grupy działającej w ramach ruchu Rodacy Kamraci Wojciecha Olszańskiego. Ubierają się w czarne mundury i furażerki, na pierwszy rzut oka ich uniformy mogą zmylić, bo wyglądają jak policyjne.
Jednocześnie zatrzymany to żołnierz 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Przez dwa lata służby nikt nie zwrócił uwagi na to, że bierze udział w wydarzeniach neofaszystowskiego i jawnie prorosyjskiego ruchu kamrackiego.
Jeszcze 21 marca Jarosław K. paradował w mundurze "straży kamrackiej" po Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Odbywała się tam kolejna manifestacja pod hasłem rodem z kremlowskiej propagandy: "to nie nasza wojna". Celem tych działań jest zniechęcenie do pomocy walczącej Ukrainie. A przebieg zgromadzenia filmowała Mira Treniowska, współpracująca z mediami rosyjskiego i białoruskiego reżimu.
Służąc w wojsku zatrzymany Kamrat nie ukrywał swych poglądów. Na Facebooku pisał otwarcie o niechęci do wsparcia "nazistowskiej Upadliny" i wychwalał Putina.
Zgodnie z linią programową Kamractwa nienawidził Żydów i osób LGBT. Działał też w fundacji Kai Godek, podczas manifestacji wycierał buty w tęczową flagę.
Od dawna ostrzegaliśmy, że środowisko Kamratów pozyskuje zwolenników w szeregach wojska. Informowaliśmy o tym Żandarmerię Wojskową i ABW. Jarosław K. nie jest jedyny.
O prorosyjskich sympatiach Kamractwa także wiadomo nie od dziś. Szli przez Warszawę pod rosyjską flagą, Olszański wielokrotnie wychwalał Putina i Łukaszenkę, a spotykając się z ambasadorem Rosji twierdził, że popiera Iwana Sierowa - kata NKWD. Kamrackie demonstracje pod hasłem "To nie nasz wojna" niosły transparenty pisane cyrylicą. Potem relacje z tych wydarzeń pojawiały się w propagandowych rosyjskich mediach.
Odnalezienie w tym środowisku rosyjskiego szpiega zaskakuje tylko jednym: dlaczego tak późno?