Kara grzywny za nawoływanie do mordowania lesbijek i gejów

Marek B. przedstawia się jako "ONR-owiec, katol, prawicowiec".

 

Stanął przed Sądem Rejonowym w Koszalinie oskarżony o nawoływanie do zabijania osób homoseksualnych. 

 

"HOMOSEKSUALISTÓW TRZEBA TĘPIĆ JAK WSZAWICE TO SĄ ZWYRODNIALCY KTÓRZY POWINNI BYĆ ZAMYKANI LUB USYPIANI JAK BEZPAŃSKIE PSY" - tak pisał publicznie Marek B. na Twitterze.

 

3 lutego w sądzie nie był już tak bojowy. Przekonywał sąd, że jest bezrobotny, chory na serce. Przepraszał za to, co napisał i prosił o niski wymiar kary.

 

Zeznający jako świadek prezes OMZRiK Konrad Dulkowski podkreślał, że takie wypowiedzi prowadzą do stygmatyzacji i dyskryminacji osób nieheteronormatywnych. "Przypadek Marka B. nie jest odosobniony, to jeden z tysięcy głosów osób przekonanych, że można bezkarnie nawoływać do nienawiści wobec jakiejkolwiek grupy społecznej. A do czego prowadzi podsycanie takich nastrojów mogliśmy zobaczyć w trakcie ataków na Marsze Równości w Białymstoku, Gnieźnie, Czestochowie, Lublinie." - zeznawał prezes Dulkowski.

 

Sąd wziął pod uwagę przyznanie się do winy oskarżonego i jego skruchę. Z uwagi na stan zdrowia nie zastosował kary ograniczenia wolności i konieczności wykonywania prac społecznych, lecz grzywnę. W najniższej możliwej wysokości z racji braku zatrudnienia Marka B. 1000 zł i 670 zł zwrotu kosztów procesowych będzie kosztowało Marka B. publiczne nawoływanie do nienawiści wobec LGBT.

 

Wyrok jest nieprawomocny. 

 

 

 

03/02/20