Kuriozalna odmowa wszczęcia postępowania w sprawie polityków PiS

10 kwietnia większość Polaków nie mogła odwiedzić grobów bliskich, zabraniały tego przepisy antyepidemiczne. Ale niektórzy obywatele postanowili ostentacyjnie złamać zakazy. Byli to:

prezydent Andrzej Duda,

premier Beata Szydło,

wicepremier Jadwiga Emilewicz,

minister infrastruktury Andrzej Adamczyk,

wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki,

minister Wojciech Kolarski,

marszałek  województwa małopolskiego Witold Kozłowski,

wojewoda małopolski Piotr Ćwik,

a także ojciec prezydenta Polski małopolski radny PiS Jan Duda.

 

Wbrew obowiązującym przepisom pojawili się na Wawelu, który został specjalnie dla nich otwarty. Tam, nie przestrzegając zasad bezpieczeństwa epidemicznego, odwiedzili grób Lecha i Marii Kaczyńskich.

 

Przy tym zgromadzeni wbrew przepisom postanowili zagrać na nosie milionom Polaków pokazując, że wolno im więcej niż przeciętnemu obywatelowi. Bo przeciętny obywatel mógł dostać wysoki mandat za samo wyjście z domu, nie mówiąc już o zorganizowaniu zgromadzenia. 

 

Jednak urzędnicy państwowi ostentacyjnie pokazali w TVP, że są w kraju "równi i równiejsi" i ich przepisy nie obowiązują.

 

Nie zgadzając się z taką interpretacją prawa złożyliśmy zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Odpowiedź jest kuriozalna.

 

Szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie Rafał Babiński stwierdza, że zawiadomienie jest "lakoniczne" i w związku z tym "brak jest podstaw do wszczęcia procedury prawno-karnej". Wg niego opieranie się tylko na doniesieniach medialnych jest niewystarczającym powodem do wszczęcia postępowania.

 

Po pierwsze możemy opierać się wyłącznie na doniesieniach medialnych, bo przepisy nie pozwalały poruszać się swobodnie po Polsce.

 

Po drugie to prokuratura, a nie my, ma obowiązek ustalić stan faktyczny. Jeśli zobaczymy w "przekazie medialnym" jak ktoś kogoś morduje, ale wiemy to jedynie z nagrania, a nie było nas przy tym to także nie ma podstaw do wszczęcia postępowania? 

 

Po trzecie - pan prokurator zwraca się do nas jak poseł Kaczyński - "bez żadnego trybu". Przepisy jasno wskazują, że w odpowiedzi na zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa prokurator wydaje postanowienie o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania. 

 

Tymczasem pan prokurator Babiński nie wydał żadnego postanowienia. Jego list jest w gruncie rzeczy prywatną korespondencją, mającą wartość pogawędki przy kawie. Oczywiście jeśli pan Babiński chciałby się umówić na kawę to chętnie, ale to może w wolnym prywatnym czasie. Wysyłając oficjalne pismo oczekujemy oficjalnej na nie odpowiedzi. 

 

Nie jest to pierwszy raz, gdy prokuratorzy starają się wykorzystywać kruczki prawne, by uniemożliwić nam, jako obywatelom, dochodzenie swoich praw. Jednak i tym razem nie pozostawimy sprawy samej sobie, podejmujemy kolejne działania. 

 

 

 

 

 

 

05/05/20