Mężczyzna pobity pod klubem LGBT friendly w Krakowie

5:00 rano w sobotę. Przed krakowskim klubem Ciemnia stoi grupa kolorowo ubranych ludzi. Część z nich właśnie wraca z wernisażu wystawy. Klub jest LGBT friendly.

 

"Zobaczyłam dwóch mężczyzn biegnących z jakimiś rurami w rękach. Przemoc nie leży w mojej naturze, więc początkowo nawet nie skojarzyłam z jakiego powodu biegną i po co im te rury w rękach" - opowiada jedna z dziewczyn, która była wśród zaatakowanych. 

 

Bo mężczyźni wpadają w grupę ludzi i zaczynają bić pałkami kogo się da. Większość ucieka do środka klubu, Tomek biegnie w przeciwną stronę. Jego dziewczyna zdołała się uchylić przed ciosem, ale jego bandyci doganiają i biją po kijami głowie.

"Ty pedale!" - krzyczą.

 

Kasia dzwoni na policję, informuje o ataku pod klubem LGBT, podaje adres. "Biją nas!" - krzyczy do słuchawki. 

 

Dyspozytor pyta czy jest sens kogoś tam wysyłać. "Przerażona, w szoku i z bezradności rozłączyłam się". 

 

Wszystko trwa nie dłużej niż 30 sekund. Sprawcy uciekają zostawiając zakrwawionego Tomka. W szpitalu zostanie mu założonych 5 szwów. 

 

Przyjeżdża policja. Funkcjonariusze są opryskliwi. Na zwróconą przez dziewczynę uwagę, że jest agresywny jeden z nich odpowiada: "dopiero mogę być agresywny!". Kasia zaczyna nagrywać interwencję, słyszy że szuka atencji. 

 

"Odpowiadaliśmy nieskładnie, ale byliśmy w szoku. To przecież policjanci powinni nas uspokoić, wiedzieć jak zachowuje się człowiek, który właśnie padł ofiarą przemocy" - mówi Kasia.

 

Policjanci informują Tomka, że nie przyjmą od niego zawiadomienia, bo pił alkohol. Każą stawić się na komisariacie. Po pierwszych doświadczeniach z policją żaden ze świadków nie chce iść sam składać zeznań. 

 

Jako Ośrodek mamy kontakt z pokrzywdzonymi. Zapewniliśmy ich, że otrzymają wszelką potrzebną pomoc prawną, łącznie z asystą adwokata przy składaniu zeznań. 

 

Jeśli masz ważne informacje dotyczące ataku, znasz tożsamość sprawców - zgłoś się do nas pod adresem omzrik@gmail.com, lub tel. 572932323. Zapewniamy anonimowość.

 

"To kraj, w którym już nikt inaczej ubrany, odróżniający się od reszty niekoniecznie LGBT nie może czuć się bezpiecznie, bo jest na to przyzwolenie, bo włodarze tego kraju mówią językiem nienawiści. Serce pęka. Co się stało z tym krajem, z tymi ludźmi, z nami wszystkimi" - napisała Kasia na swoim Instagramie. 

 

 

05/07/20