Ojciec-narodowiec naraża swoje dziecko

We Wrocławiu w dniu 11 listopada ojciec użył swego dziecka jako "żywej tarczy" w starciach chuliganów z policją. 

 

Kiedy miasto rozwiązało marsz narodowców pod wodzą Jacka Międlara ci nie posłuchali i zaczęli atakować policjantów. W pewnym momencie przed kordon oddziałów prewencji wyszedł ojciec z na oko 3-letnim dzieckiem na ramionach. Niczym Rejtan stanął w miejscu największego zagrożenia, gdzie chuligani rzucali petardy i butelki, a policjanci odpierali ataki m.in. z użyciem gazu łzawiącego. 

 

Ojciec za nic miał niebezpieczeństwo, na które narażał przerażone i płaczące dziecko. Nie reagował na wezwania policji, by odsunął się, bo za chwilę wjedzie ciężki sprzęt - armatka wodna do tłumienia zamieszek. On upierał się, że "chce maszerować", awanturował się i szarpał z funkcjonariuszami. 

 

Ojciec w sposób skrajnie nieodpowiedzialny naraził swoje dziecko nie tylko na traumę psychiczną, ale także na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.

 

Udało nam się zidentyfikować go, dzisiaj zostało wysłane zawiadomienie do wrocławskiej policji oraz sądu rodzinnego. 

 

 

 

12/11/19