Prokurator odmawia ścigania Jędraszewskiego. Odwołujemy się od tej decyzji 

Prokuratura w Krakowie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie wypowiedzi biskupa Jędraszewskiego nazywającego gejów i lesbijki „tęczową zarazą”. Ośrodek złożył zawiadomienie w sprawie propagowania przez purpurata totalitarnego ustroju państwa, którego cechą immanentną jest dyskryminacja grup społecznych z powodu posiadanych przez nich wrodzonych cech.

 

 

Wg prokuratora słów Jędraszewskiego nie można uznać za propagowanie totalitarnego państwa, ponieważ padły w trakcie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Idąc tym samym tokiem logicznym należałoby stwierdzić, że rasistowskie hasła podczas Marszu Niepodległości nie mogły być rasistowskie, bo przecież padały w dniu rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Idźmy dalej tą logiką – jeśli ktoś głosi treści antysemickie w Boże Narodzenie to pewnie nie są one antysemickie, gdyż to święto narodzin żydowskiego Jezusa.

 

Prokurator także powołuje się na istnienie mitycznej „ideologii lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych”.

Cóż, w ten sam sposób można bronić się np. przed zarzutem znieważenia kogoś z powodu jego wyznania, stwierdzając że „miałem na myśli nie człowieka, lecz ideologię katolicką”. Można pójść dalej: „chodziło mi o ideologię heteroseksualną”.

Kolejny absurd, prawda?

 

Jednak nie dla prokuratora.

 

Polskie prawo nadal nie chroni przed nienawiścią osób nieheteroseksualnych. W kodeksie karnym jest mowa o ściganiu za znieważenie z powodu przynależności etnicznej, rasowej, narodowości, lub wyznania. Jednak nie z powodu orientacji seksualnej.

 

Zapisy takie istnieją w większości krajów europejskich – nikt nie ma prawa głosić treści atakujących innych ludzi z powodu cech wrodzonych, na które nie mają oni wpływu (aczkolwiek można przecież zakładać, że wyznanie jest czymś z wyboru, a nie wrodzonym). Jednak rząd PiS konsekwentnie odmawia nowelizacji prawa pod tym względem. Na forum ONZ dwa lata temu polska delegacja zobowiązała się, że takie zmiany zostaną wprowadzone. Ale potem minister Ziobro stwierdził, że „resort ma inne priorytety”. I kwestię dostosowania polskiego prawa do norm europejskich zamroził.

 

Z jakiego powodu?

 

By dać politykom swojej partii i wspierającym PiS księżom możliwość bezkarnego głoszenia treści homofobicznych.

 

 

 

 

 

23/10/19